Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies? ZGODA
skolios.pl • Zobacz wątek - kifoskolioza, skolioza, gaaarb
  
» SKOLIOZA FORUM WAD POSTAWY » Skolioza w późniejszym wieku

Zaloguj | Zarejestruj

Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ] 

1 kwi 2016, o 17:57

Offline
domownik
Dołączył(a): 4 mar 2015, o 14:44
Posty: 448

Uśmiechnij się :) Więcej uśmiechu życzę.... tak a pro po nie lubię różowego koloru ;)


Góra Góra
  Zobacz profil
 
Twoje reklama na forum
naszaklinika.com.pl
Szczegóły postu

1 kwi 2016, o 21:41

Offline
domownik
Dołączył(a): 22 paź 2015, o 15:54
Posty: 72

Już faktycznie nie ma sensu dyskutować, ale muszę jeszcze coś napisać. Owszem, życie nie jest sprawiedliwe i różnie nas doświadcza. To przykre co przeszłaś C25, znam kilka osób które przeszło takie leczenie i dobrze sobie radzą, ale nie ma co porównywać. Koleżanka jest bez nogi, z powodu raka w dzieciństwie miała amputację, ale żyje. Ma troje dzieci, pracuje chociaż lekko jej nie jest. Chodzi o kulach, nie ma protezy, cieszy się jednak że wygrała z chorobą. Znam też dwoje dzieci, które nie miały tyle szczęścia, umarły. Miałam okazje prowadzić dla nich zbiórkę pieniędzy i w ten sposób je poznałam. Można więc użalać się i współczuć, można też cieszyć się że jest się właśnie tą osobą, której się udało i w imieniu tych wszystkich, którym nie było to dane, wykorzystać swoją szansę i cieszyć się kolejnym dniem.
Mówisz, że nie podejmiesz pracy, ja nie zachęcam, ani nie krytykuję bo nie wiem dokładnie jakie masz ograniczenia i na ile nadal wymagasz leczenia. Mogę powiedzieć o sobie, że przecież nie mam usztywnionego kręgosłupa mimo duzej skoliozy, a w takim przypadku nic nie zatrzymuje mojego skrzywienia. Mimo to pracuję na pełen etat, a może nawet więcej, urodziłam dziecko i owszem bardzo ucierpiał przez to mój kręgosłup. Tyle, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie bo mam dziecko i pal licho że skolioza się pogłębiła. Realizuję się w pracy mimo, że pewnie dla mojego kręgosłupa wielogodzinne ślęczenie przed komputerem nie jest najlepsze. Mam już specyficznie pochyloną głowę, mam krzywy kręgosłup, mam też astmę i parę innych drobiazgów którymi juz nie bedę się chwalić. Mogę schować się w czterech ścianach, mogę przestać się realizować, mogłam nie zostać matką, mogłam poświęcać więcej czasu na rehabilitację. Tylko po co byłoby to wszystko gdyby nie to co zbudowałam ? Moja rodzina, moja firma, moje pasje. Nie chodzi o to, żę oczekuję iż każdy powinien dokonywać podobnych wyborów, każdego historia jest inna, każdy ma inny charakter. Tylko, że nikt za nas życia nie przeżyje i ponieważ mamy dwie nogi i dwie ręce, a nawet jeśli czegoś tam nie mamy to żyjemy i powinniśmy chociaż próbować być szczęśliwi. Dla siebie i w imię tych wszystkich którzy tyle szczęścia nie mieli. Ty powinnaś wiedzieć to lepiej niż my, widziałaś na pewno na własne oczy cierpienie i śmierć.
Możesz wyśmiewać psychologow, ale jeśli pomogli niektórym osobom, jeśli przywrócili komuś sens życia, uratowali przed samobójstwem to jednak było warto uprawiać ten głupi zawód.
To tkaie tam wywody, nie ma konieczności komentować, po prostu chciałamto napisać.


Góra Góra
  Zobacz profil

4 kwi 2017, o 10:41

Offline
świeżak
Dołączył(a): 4 kwi 2017, o 08:22
Posty: 1

Czy słyszał ktoś o dr Michalskim z Warszawy ?


Góra Góra
  Zobacz profil

20 gru 2017, o 18:33

Offline
domownik
Dołączył(a): 24 lut 2016, o 14:15
Posty: 156

sylwkasylwka napisał(a):
Koleżanka jest bez nogi, z powodu raka w dzieciństwie miała amputację, ale żyje. Ma troje dzieci, pracuje chociaż lekko jej nie jest. Chodzi o kulach, nie ma protezy, cieszy się jednak że wygrała z chorobą. .


Wiesz co problem w tym że przebieg leczenia każdego jest inny. Ja nie miałam skoliozy ani deformacji podczas leczenia onkologicznego, a kiedy się pojawiła to lekarze wpisywali coś innego do dokumentów a radiolodzy z tego samego szpitala coś innego. Trudno jest więc oceniać że doprowadzenie do olbrzymiej deformacji ciała zamiast zatrzymanie go na wczesnym etapie to miałoby służyć leczeniu onkologicznemu.

Porucz tego nie wszystkie zastosowane decyzje lekarzy spowodowały moje wyleczenie. Akurat w mojej sytuacji po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną mogę powiedzieć ci że lekarze najpierw czekali ok 2 tygodnie na radioterapię i podczas tego czasu powiększył się guz. Po podaniu pewnej dawki guz się pomniejszył, a po zwiększeniu dawki w zasadzie nie zyskałam nic a zagwarantowano mi dożywotnie kalectwo i potworne oszpecenie.

Chcesz wiedzieć czy zgodziłabym się na zwiększanie dawki do takiej która uczyni ze mnie inwalidkę na całe życie, przy tym nie gwarantuje w zamian nic? Nie!!!!

Przekreślone normalne życie w zamian za co? W moim przypadku w zamian za nic. Dodatkowo lekarze radioterapeuci w podręczniku z okresu w którym byłam leczona piszą o zasadach leczenia radioterapią, gdzie piszą że podaje się tę mniejszą dawkę. Mnie lekarze podali jeszcze więcej nie patrząc na te zasady i na to jak bardzo będę się męczyć. Myślisz że tłumaczyli moim rodzicom co się stanie po radioterapii? Nie. Przecież zawsze można się wykpić pacjentowi w żywe oczy, że o wszystkim się mówiło.

Nie obchodzi mnie przy tym co myślą o tym jacyś tam inni ludzie. To ja muszę przechodzić przez tortury każdego dnia nie ci jacyś tam obcy ludzie. Mam być wdzięczna za to że każdego dnia przechodzę przez tortury z powodu zastosowania dawki radioterapii, po której nie zyskałam nic w zamian.

Niech sobie lekarze sami stosują takie metody na sobie. To z czym się borykam to coś innego niż brak nogi.

Co do dzieci to raczej mieć nie będę z uwagi na zniszczenie układu oddechowego przez ogromny stopień deformacji ciała. Męża też zapewne nie będę mieć, bo nie znalazłam nikogo kto chciałby związać się ze zdeformowaną kaleką bez piersi.

Pracę, chciałabym mieć, ale jak na razie muszę walczyć z polskimi lekarzami o kompleksową opiekę medyczną, gdyż zmuszają mnie do tego żebym chodziła do kilkunastu specjalistów na raz, a nie da się pracować siedząc w poczekalni czy będąc w podróży.

Niestety tacy byli pacjenci onkologiczni jak twoja koleżanka nie zechcieli przyłączyć się do zabiegania o taką opiekę medyczną dla takich pacjentów. Wiadomo lepiej jest sobie przyjemnie spędzić czas, a niech ktoś inny załatwia żeby mogli skorzystać wszyscy.

Co do psychologów, to jedna z Fundacji rzekomo pomagająca w psychologicznym wsparciu, zaproponowała mi konsultację zagraniczną a potem podawała fałszywe dane osobowe tego lekarza który miał mnie konsultować. Kłamała na każdym kroku. A na końcu mnie zg*****. Ja napracowałam się w interesie innych i chciałam się z nimi podzielić owocami tej pracy, a w zamian za to tacy pacjenci jak twoja koleżanka potraktowali mnie nieuczciwie.

Ludzie potem dziwią się że tacy jak ja nie są "pozytywni" i "optymistyczni". Oszukują innych i potem są zdziwieni. Dobre.

Już nigdy nie narażę się na utratę takiej ilości czasu, wysiłku i pieniędzy żeby pomagać ludziom którzy w podziękowaniu mnie oszukają a na końcu jeszcze najlepiej przypiszą całą moją pracę sobie.

Psycholodzy to dla mnie ludzie nieuczciwi. Mojej mamie wiele lat temu psycholog doradził żeby poszła do pracy i pozostawiła mnie bez opieki jako osobę niepełnosprawną która nie da rady robić różnych rzeczy. Inny wiedząc że 2 piętra niżej pracują lekarze którzy zajmują się operacjami deformacji klatki piersiowej i chirurgią plastyczną, nic nie wspomniał o tym, więc do tych samych lekarzy trafiłam wiele lat później. Toż to się nazywa wsparcie psychologiczne.

Nie cierpię psychologów. Uważam ich za ludzi wstrętnych.


Góra Góra
  Zobacz profil

20 gru 2017, o 18:49

Offline
domownik
Dołączył(a): 24 lut 2016, o 14:15
Posty: 156

onataka85 napisał(a):
Czy słyszał ktoś o dr Michalskim z Warszawy ?



Co do Michalskiego, to nie stać mnie nawet na konsultację u tego fachowca. Byłam kiedyś w jednej placówce gdzie przyjmował na NFZ, to kazał przyjść prywatnie i prywatnie zrobić zdjęcia. Za co tego już nie powiedział, bo pewnie myślał że jak ktoś ma przez niemal całe życie olbrzymią ilość problemów i pracuje tylko jeden rodzic to pewnie w rodzinie jest tyle pieniędzy co u niego.

Mam nadzieję że nigdy nie będę musiała ryzykować kolejnej operacji kręgosłupa. Jeśli musiałabym to poszukałabym kogoś za granicą. Nie jestem własnością żadnego z Polskich lekarzy ani pacjentów i nie muszę chodzić do kogoś tylko dlatego że jest on słynny.

Poza tym poznałam w latach 90 tych kilka osób które były operowane przez tego lekarza- operacje się nie udały, co oznacza że to że ktoś się u niego zoperuje wcale nie musi być "poprawiony".

Moje skrzywienie kręgosłupa jest ponoć stabilne, i na pewno nie zaryzykuję jeżdżenia na wuzku i robienia pod siebie po to aby mieć trochę prostszy kręgosłup. Dom opieki społecznej to jak dla mnie jeszcze za wcześnie.


Góra Góra
  Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników



Podobne tematy


Szukaj:
Skocz do:  
cron