Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies? ZGODA
skolios.pl • Zobacz wątek - Pytanie do kobiet po operacji które prowadzą dom
  
» SKOLIOZA FORUM WAD POSTAWY » Skolioza w późniejszym wieku

Zaloguj | Zarejestruj

Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ] 

30 cze 2015, o 20:27

Offline
świeżak
Dołączył(a): 30 cze 2015, o 16:57
Posty: 7

Witam
Jestem żoną i matką 2-letniego dziecka. Niedługo skończę 35 lat. Trzy tygodnie temu poddałam się operacji kręgosłupa. Lekarz mówił że po operacji będę mogła wszystko normalnie robić i normalnie żyć, nie wspominał nic o temacie pochylania czy dźwigania, szczerze mówiąc to chyba ja sama nie zastanawiałam sie zbyt wiele jak będzie wyglądać życie po operacji, nie wertowałam zbyt dokładnie wszystkiego co tu ludzie po operacjach pisali, pamiętam tylko tyle że pisali głownie w superlatywach, choć inna rzecz że teraz widzę, że techniczne aspekty życia po operacji -o tym sie tu pisze zbyt szczątkowo, zbyt lakonicznie, zbyt ogólnikowo, a teraz kiedy tę operacje przeżyłam na własnej skórze i zaczęło sie prawdziwe życie to dopiero teraz mam możliwość przekonać się jak naprawde to wygląda i "z czym to się je". Szczerze mówiąc nie radzę sobie z tym. Funkcjonuję jak kaleka
Kiedy wróciłam do domu po operacji to rzeczywistość mnie dosłownie przygniotła do tego stopnia że oblewała mnie fala gorącego potu z przerażenia.
Teraz 3 tydzień po. Rodzina pomaga jeśli poproszę, ale ileż można obciążać ich sobą i dzieckiem?
Ale do rzeczy.
Techniczne pytania do matek które mnie nurtują
1) Dziecko 2-3 letnie czy zabieracie na plac zabaw i huśtawki?
Dziecko 2-3 letnie (a więc ważące w przedziale 12-18 kg, na razie jest to 12kg ale przecież za pół roku rok w końcu będzie i te 18kg ważyć) trzeba wsadzać na huśtawkę, robicie to ??? czy pozostaje mi już tylko sie z tym pożegnać i czekać aż dziecko urośnie na tyle że samo będzie wstanie na nią wejść. Co z buntem u dziecka, co jeśli mi siądzie na ulicy na chodniku czy mogę je wtedy na ręce wziąć czy mam się pożegnać na zawsze z samotnym wychodzeniem na spacer i obciążać osoby trzecie swoim życiem ? Kiedyś wygłupiałam się z synkiem, nosiłam go na czworakach na plecach, a teraz nie mogę go nawet podnieść z łóżeczka kiedy płacze. Czuję zazdrość gdy mąż ma je na rękach. Generalnie czuje się odarta z możliwości cieszenia się macierzyństwem
2) Co z myciem podłóg ? Odkurzaniem? Ktoś po operacji tu pisał że raz mu sie zdarzyło umyć podłoge i nie wspomina tego mile. Ja czytając to aż chwyciłam sie za głowę. Raz umyć podłogę? Przecież myć podłogę trzeba stale :( regularnie, co pare dni. Jak ja mam teraz to wykonywać? Nie piszcie mi o mopie, bo wiem że on nie rozwiąże problemu gdyż to mycie podłóg to tylko w sumie przykładowy wierzchołek góry lodowej.
3) Generalnie co z tym pochylaniem ? Chodzi mi o swobodne pochylenie się po jakiś przedmiot leżący na podłodze. Na chwile obecną mam lęk przed schylaniem się, minimalne choćby pochylenie sprawia że czuję się niezmiernie dziwnie, jest to po prostu niemiłe, przerażające wręcz uczucie, nie chce myśleć co by było gdybym schyliła się całkiem i nie chce póki co nawet próbować. Czy tak już będzie zawsze ? Nie ukrywam że ten problem pochylania okazał się dla mnie dramatem, który mnie zmiażdżył. Wiadomo że prowadzenie domu wiąże się z częstym pochylaniem. Moja mama która ma 60 lat kobieta normalnie funkcjonująca w ciągu dnia pochyla sie nad czymś po 150 razy dziennie. Tak jest skonstruowany dom u każdego człowieka. Nie da się nie pochylać kiedy sie prowadzi dom. No nie da się. A ja mieszkająca osobno i też zajmująca się domem muszę z racji zajmowanie się dzieckiem pochylać się dwa razy częściej niż ona. Domyślacie się dziecko małe rozwala nieustannie zabawki, nieustannie robi burdel. Trzeba ciągle coś z ziemi zbierać, dziecko pochylając pielęgnować. Próbuje po operacji jakoś funkcjonować ale przychodzi mi to 10 razy ciężej, 10 razy wolniej. Z racji lęku przed pochylaniem muszę po wszystko przykucać lub robić na klęczkach przykładowo napełniać naczynia do zmywarki, czy bęben pralki by robić pranie, czy kibel umyć. Minął tydzień, zapewniam że wcale nie szaleję z robotą, bo ja do żadnych pracusiów czy pedantów nie należe, staram oszczędzać ile tylko się da, robić tylko to co już naprawdę nagli ale to nic nie pomaga, ja już czuję że z powodu tego przykucania zajechałam sobie kolana, które już nie wytrzymują tego przeciążenia i chrupią, zaczynają boleć. A minęło zaledwie pare tygodni mojego życia. Co będzie z dalszym życiem aż do śmierci ? Czy z powodu operacji kręgosłupa będę musiała wstawić sobie jeszcze implanty kolan ?
Jestem załamana. Po prostu załamana tym wszystkim. Kiedyś marzyłam o drugim dziecku ale teraz kiedy widzę że codzienność mi się wali to raczej już nie zdecyduję się nigdy na to. A tak w ogóle to odechciało mi się już żyć. Przerosło mnie to wszystko. Gdybym wiedziała że tak to będzie wyglądało to nie poszłabym na tą operację. Albo napisze inaczej. Operacja może i na tak ale dla studenciaka na którego do końca życia będą chuchać rodzice mieszkający pod tym samym dachem albo dla kogoś bogatego kogo będzie stać na 24 godzinną służbę. Może i dla kobiety ale tylko dla takiej która ma dzieci 10 lat wzwyż lub takiej która dzieci nie planuje. Dziękuję za uwagę
Wiem że nikt mi nie pomoże bo niby jak. Tylko mi Bóg pozostał choć nie jestem w Nim w zbyt dobrej relacji. Mogę się już tylko modlić aby obecna rzeczywistość nie okazała się prawdziwa, aby sprawił żeby zdarzył się jakiś cud i żebym coś innego zaczęła czuć



Góra Góra
  Zobacz profil
 
Twoje reklama na forum
Szczegóły postu

30 cze 2015, o 21:11

Offline
domownik
Dołączył(a): 4 mar 2015, o 14:44
Posty: 448

Nosić możesz ale max 10kg i to raczej po roku. Bo rok to powinna być bez względna ochrona i oszczędzanie się a potem co jakiś czas dodajesz różne możliwości. Oczywiście, że będziesz mogła większość czynności wykonywać ale z głową. Pracuje z dziećmi i nie wyobrażam sobie by co chwile jakieś podnosić bo się buntuje i kładzie. Na placu zabaw raczej nie jesteś sama więc poprosić o pomoc inną matkę czy opiekunkę możesz. I nie ma w tym nic złego. Schowaj dumę do kieszeni i proś o pomoc. Lepiej by Ci się nic nie stało. Będzie dobrze. Pierwsze tygodnie Cię przygniotły, ale będzie lepiej. Sama się przekonasz. Poważną operację miałaś to też daj sobie czas na regenerację.


Góra Góra
  Zobacz profil

1 lip 2015, o 11:30

Offline
domownik
Dołączył(a): 30 sty 2015, o 16:57
Posty: 89

Hej :) ja nie mam dzieci, wiec odpowiem Ci tylko na te pytania:
ad 2. 3 tyg które jesteś po operacji to bardzo krotko. Ja po 3 tyg dopiero zaczelam przesypaiac cale noce bez budzenia się. Musisz się uzbroić w cierpliwość, sily wracają tak mniej więcej po 6-8 tyg (choć to sprawa indywidualna), ale tak po 6 tyg można już spokojnie samemu poodkurzać, posprzatac, poscielic lozko.. tak było przynajmniej w moim przypadku,
ad.3 co do pochylania, sa rozne opinie, po 3 tyg napewno raczej nie próbuj, a zawsze można się po cos przychylić, kucając przy tym :) później sama poczujesz, czy już możesz się schylić czy nie... Ja po 5 msc po operacji, mogłabym się schylać normalnie, ale staram się unikac tego (chyba ze się zapomnę :))

Ja po operacji miałam podobne myśli... Bardzo zalowalam tego kroku, z takich wzgledow jak Ty tez, ale tez patarzac na swoje jeszcze bardziej jak mi się wydawalo na początku, pokrzywione ciało.. Wszystko wrocilo do normy, moje zycie wygląda jak te sprzed operacji , czuje ze już mogłabym robic wszystko jak dawniej, ale wiadomo, lepiej jeszcze z niektórymi rzeczami się wstrzymać... Daj sobie jeszcze czas, ja przez 2 miesiące przebywałam u rodziców, pomagali mi w codziennych czynnościach, po 2 msc wrocilam do pracy i do samodzielnego życia. potrzebujesz pomocy i przede wszystkim czasu... Najgorsze co możesz teraz zrobić to zalamywac się, zmien myslenie, ta operacja miała na celu pomoc CI


Góra Góra
  Zobacz profil

15 lip 2015, o 14:43

Offline
świeżak
Dołączył(a): 30 cze 2015, o 16:57
Posty: 7

Oby. Oby kiedyś udało mi się zmienić myślenie. A jeszcze lepiej jakby to myślenie samo się zmieniło w sposób niewymuszony. Póki co jednak czuję potrzeba wyrzuć z siebie to co myślę. Ludzie tu pytają "decydować się na operację?" "nie decydować się ?"
Niechaj więc w tym gradzie odpowiedzi namawiających pojawi się też mój punkt widzenia który sprawi że świadomość ich będzie szersza w momencie podejmowania decyzji. O tym zdecydowanie mało się mówi. Szczególnie mam na myśli kobiety będące w wieku "rozrodczym" zastanawiające się co pierwsze dziecko czy operacja.
Mija 5 tydzień od operacji. W porównaniu do tego co napisałam wyżej niewiele sie w moim życiu zmieniło.
Nie daje mi spokoju pytanie: Dlaczego lekarz nie poruszył w ogóle tematyki dźwigania w czasie pierwszej wizyty w której doszło do podpisania przeze mnie zgody na operacje? Przecież to jest kardynalnie ważna sprawa. Teraz już wiem dlaczego...
Zniszczyłam sobie życie. Dla mnie niemożność normalnego pochylania i dźwigania to jeszcze większe kalectwo niż życie ze skoliozą. Kiedy pomyślę że pomimo dużej skoliozy przed operacją normalnie żyłam i mogłam wszystko robić bez jakichkolwiek ograniczeń to po prostu robi mi sie szaro przed oczami.
Teraz wystarcza pół godziny niezbyt intensywnej fizycznej pracy a ja czuję identyczny ból pleców jaki czułam niegdyś po całym dniu ciężkiej pracy ze skoliozą. To jak to ma tak wyglądać to ja dziękuję za taki interes. Czuje się oszukana.
Zdecydowałam się na to bo myślałam że jest to jakieś rozwiązanie problemu. Że w końcu nie będę już musiała więcej o tym myśleć. Jak bardzo się myliłam. Teraz to dopiero muszę myśleć o tym kręgosłupie dzień i noc. Teraz to dopiero nie ma pięciu minut żebym mogła choć przez chwile o tym zapomnieć. Pięciu minut. Kolejna nauczka od życia, że czasami chcąc się zbliżyć do rozwiązania jakiegoś problemu to drastycznie pogarszamy go.
Szkoda że nikt przede mną nie założył podobnego posta. Może by mnie to uchroniło przed życiową katastrofą. Jak zwykle muszę się uczyć na swoich własnych błędach i do końca życia ponosić ich cieżkie konsekwencje.
Nie rozumiem tutaj pisania że nie można dźwigać więcej jak 10 kg, a jednocześnie lekarze mówią że po operacji można zachodzić w ciąże, przy której kobieta musi dźwigać brzuch i o 18 kg cięższy. Potem dziecko które nie może chodzić jeszcze a wazy coraz to więcej nie da się nim opiekowac nie biorąc go na ręce. To sie wszystko nie trzyma kupy. To tak jakby wyrażać zgodnę jak tu już wcześniej pisano na skok ze spadochronem ale nie wspominać nic o upadku. To wszystko nie trzyma się kupy.
I ta świadomość że już do końca życia trzeba ważyć każdy krok żeby się nie przewrócić, żeby się pręt nie złamał. Przeciez to jest życie jak na tykającej bombie zegarowej. Jeśli nie daj Boże mi sie coś takiego by przetrafiło to ja wtedy zażądam wyciągnięcia ze mnie tego ustrojstwa, bo takie życie to nie jest życie..


Góra Góra
  Zobacz profil

15 lip 2015, o 14:53

Offline
świeżak
Dołączył(a): 30 cze 2015, o 16:57
Posty: 7

"Teraz wystarcza pół godziny niezbyt intensywnej fizycznej pracy a ja czuję identyczny ból pleców jaki czułam niegdyś po całym dniu ciężkiej pracy ze skoliozą. "
A dodam jeszcze że kiedyś gdy mi się to przytrafiało, a wcale nie było to czymś co mi się zdarzało na co dzień lecz w zasadzie to zdarzało się bardzo rzadko. Wystarczyło wtedy troche poćwiczyć i przechodziło. A teraz nie wiem czemu to się pojawia często i jest to bardzo podobny ból, nie wiem czemu skoro skolioza jest o wiele mniejsza. Tak czy owak nie moge w tej sytuacji poćwiczyć. Jestem już wtedy całkowicie bezradna wobec tego stanu. Nie ma nic gorszego niż bezradność. Dramat, dramat i jeszcze raz dramat.


Góra Góra
  Zobacz profil

15 lip 2015, o 14:55

Offline
świeżak
Dołączył(a): 30 cze 2015, o 16:57
Posty: 7

Będę się chyba musieć modlić o to by zajrzeć tu za rok czy dwa i napisać jakiś zupełnie inny punkt widzenia. Byłabym szczęśliwa gdybym wtedy mogła przyznać że to wszystko co tu teraz piszę po czasie okazało się nieprawdą.


Góra Góra
  Zobacz profil

15 lip 2015, o 15:46

Offline
świeżak
Dołączył(a): 14 cze 2015, o 14:13
Posty: 12

Jesteś ,,świeżo" po operacji daj sobie czas, jeśli czegoś nie zrobisz w domu on się nie zawali nic na siłę i ponad swoje obecne możliwości. Byłam taka jak Ty. Załamana nie tego się spodziewałam, tylko odpoczywać, leżeć, spacerować, a rodzina, dom, wszystko zrzucić na innych, czułam się okropnie, nie umiałam się z tym pogodzić. Kiedy płukałam pranie klęczałam przy wannie, zakupy rozdzielałam na dwie torby, nie mogłam podnieść dziecka, więc siadałam i przytulaliśmy się, na szczęście mąż wytrzymał, ale było ciężko. Zobaczysz, że czas pracuje na twoją korzyść będzie lepiej i lepiej. Zaczniesz się schylać i robić to wszystko co wcześniej, u mnie mija już 5 lat normalnie funkcjonuję dom na mojej głowie, z podnoszeniem bardzo ciężkich rzeczy musisz się rozstać ale przestawić fotel myjąc podłogę normalka. Ciesz się, że jesteś prosta, wszystko co najlepsze czeka cierpliwie na Ciebie. Nie myśl,że koloryzuję przeszłam to samo więc rozumiem.


Góra Góra
  Zobacz profil

15 lip 2015, o 16:09

Offline
domownik
Dołączył(a): 4 mar 2015, o 14:44
Posty: 448

Jesteś po bardzo poważnej operacji nie oczekuj, że po krótkim czasie - 5tyg będziesz mogła wszystko. Rok to jest bezwzględna ochrona i oszczędzanie się. Ja jestem 17 lat po operacji i nawet jak byłam 10 lat to zdażało mi się nosić dziecko co ważyło więcej jak 10kg. Nie za często bo potem cierpiałam. Z tym chodzeniem i uważaniem na każdym kroku by się coś nie stało to nieprawda. Nic się nie złamie. Kochana nie przemęczaj się, po co Ci te prace fizyczne? Proś o pomoc osoby najbliższe. Jak urodziłaś to też od razu wszystko wykonywałaś? Napewno nie :)
Potrzeba czasu i cierpliwości. Będzie dobrze tylko musisz się oszczędzać.
Piszesz, że nie rozumiesz czemu ból jest podobny jak przed operacją kiedy coś porobisz fizycznego mimo że skolioza jest mniejsza. A no to dlatego, że jesteś po operacji, kręgosłup jest naruszony, ustabilizowany, naprostowany. Teraz cały organizm musi przyzwyczaić się do nowej pozycji w jakiej się znalazł. Wykonując czynności te same co robiłaś przed operacją po tak krótkim czasie - organizm się buntuje w postaci bólu który odczuwasz. On woła "uspokój się, ja nie mogę jeszcze tego robić".


Góra Góra
  Zobacz profil

15 lip 2015, o 22:44

Offline
domownik
Dołączył(a): 15 sty 2014, o 20:14
Posty: 660

Koiett,
W jednym z moich ostatnich postów, napisałem czego powinna dotyczyć terapia pooperacyjna. Porozmawiaj o tym z lekarzem. Zastanówcie się wspólnie nad ukierunkowanym działaniem terapeutycznym. W tej terapii jest ogromna szansa dla Ciebie. Chciałbym abyś mój post odebrała jako "światełko w tunelu" i bodziec do działania. Nie rozpaczaj więc .......

Fizkom


Góra Góra
  Zobacz profil

17 lip 2015, o 16:19

Offline
domownik
Dołączył(a): 14 lut 2014, o 14:06
Posty: 44

ja wam powiem ze jestem 2 miesiace po operacji i tez bardzo cierpie mam syna 3lata i załuje tej operacji napiszcie do mnie bo tu rzadko wchodze


Góra Góra
  Zobacz profil

24 lip 2015, o 07:26

Offline
świeżak
Dołączył(a): 30 cze 2015, o 16:57
Posty: 7

Witam ponownie
Dziękuję wam za wpisy. Ostatni mój tydzień przebiegł jako tako. O ile można to tak nazwać, bo wiadomo że nic nie będzie w pełni normalne. Już 6 tygodniu upłynęło. Było kilka takich sytuacji że byłam poza domem na nogach z dzieckiem przez 5 godzin co było wielkim sukcesem. I nic mi się takiego nie działo. Nie odczuwałam bólu. Choć ciało obce w organiźmie odczuwam cały czas, przy każdym kroku i ruchu czuje jak to sie porusza wraz ze mną i "gra" mi w tych mięśniach. Ale wczoraj mimo że byłam w domu cały dzień i w zasadzie nic takiego nie robiłam około południa bez żadnej przyczyny zaczął dokuczać mi właśnie ten ból całych pleców "jak po całym dniu ciężkiej pracy" jak go nazywam bo inaczej nie wiem jak go opisać. Wczoraj był wyjątkowo dokuczliwy zupełnie jak w pierwszym tygodniu po operacji kiedy byłam w szpitalu. Ból ten odczuwam tylko w pozycji stojącej lub siedzącej. Rozpoczynał się w kilka minut po wstaniu i wytrzymywałam tak maks 10 minut po czym musiałam sie położyć. Jest to dla mnie wielki krok w tył który mnie niepokoi bo jak napisałam czegoś tak dokuczliwego to nie miałam od miesiąca. Wieczorem musiałam iść do sklepu i wracając już mi gały z orbit wyłaziły, nie chodziło o siatke z zakupami bo ta była lekka tylko o samą pozycję w pionie która powodowała ból, wracając patrzyłam tylko żeby doleźć do łóżka i sie położyć. Wczoraj pierwszy raz rozważałam zażycie tabletki przeciwbólowej mimo że od powrotu do domu po operacji nie zażyłam jej ani razu. Dziś nowy dzień a zaczynam się panicznie bać że ten ból wczorajszy znów się powtórzy. Najbardziej się boję że to tak już zostanie. Nie wiem dlaczego przez ostatni tydzień tego nie było, w kazdym razie nie było to tak silne, nie na taką skalę, a teraz nagle się pojawiło i trwało od południa aż do nocy. Zbliża sie wizyta kontrolna u lekarza. Myślę by mu to powiedzieć ale boje się że mnie spławi. Jak to lekarze. Zresztą on już swoją robote wykonał, to co mi może powiedzieć, o jakiejś terapii pooperacyjnej nic nie było wspominane. Na razie jest ranek. To mnie nie boli bo przez 8 godzin spałam, ale boję się że około południa to znów sie pojawi. Wczoraj częste leżenie na łóżku eliminowało ból tylko w czasie leżenia na łóżku, po wstaniu ból natychmiast powracał. To nie jest normalne 6 tygodni po operacji. Tym bardziej żeby to było tak dokuczliwe jak w szpitalu bezpośrednio po zabiegu.


Góra Góra
  Zobacz profil

24 lip 2015, o 09:16

Offline
domownik
Dołączył(a): 30 sty 2015, o 16:57
Posty: 89

koiett napisał(a):
Witam ponownie
Dziękuję wam za wpisy. Ostatni mój tydzień przebiegł jako tako. O ile można to tak nazwać, bo wiadomo że nic nie będzie w pełni normalne. Już 6 tygodniu upłynęło. Było kilka takich sytuacji że byłam poza domem na nogach z dzieckiem przez 5 godzin co było wielkim sukcesem. I nic mi się takiego nie działo. Nie odczuwałam bólu. Choć ciało obce w organiźmie odczuwam cały czas, przy każdym kroku i ruchu czuje jak to sie porusza wraz ze mną i "gra" mi w tych mięśniach. Ale wczoraj mimo że byłam w domu cały dzień i w zasadzie nic takiego nie robiłam około południa bez żadnej przyczyny zaczął dokuczać mi właśnie ten ból całych pleców "jak po całym dniu ciężkiej pracy" jak go nazywam bo inaczej nie wiem jak go opisać. Wczoraj był wyjątkowo dokuczliwy zupełnie jak w pierwszym tygodniu po operacji kiedy byłam w szpitalu. Ból ten odczuwam tylko w pozycji stojącej lub siedzącej. Rozpoczynał się w kilka minut po wstaniu i wytrzymywałam tak maks 10 minut po czym musiałam sie położyć. Jest to dla mnie wielki krok w tył który mnie niepokoi bo jak napisałam czegoś tak dokuczliwego to nie miałam od miesiąca. Wieczorem musiałam iść do sklepu i wracając już mi gały z orbit wyłaziły, nie chodziło o siatke z zakupami bo ta była lekka tylko o samą pozycję w pionie która powodowała ból, wracając patrzyłam tylko żeby doleźć do łóżka i sie położyć. Wczoraj pierwszy raz rozważałam zażycie tabletki przeciwbólowej mimo że od powrotu do domu po operacji nie zażyłam jej ani razu. Dziś nowy dzień a zaczynam się panicznie bać że ten ból wczorajszy znów się powtórzy. Najbardziej się boję że to tak już zostanie. Nie wiem dlaczego przez ostatni tydzień tego nie było, w kazdym razie nie było to tak silne, nie na taką skalę, a teraz nagle się pojawiło i trwało od południa aż do nocy. Zbliża sie wizyta kontrolna u lekarza. Myślę by mu to powiedzieć ale boje się że mnie spławi. Jak to lekarze. Zresztą on już swoją robote wykonał, to co mi może powiedzieć, o jakiejś terapii pooperacyjnej nic nie było wspominane. Na razie jest ranek. To mnie nie boli bo przez 8 godzin spałam, ale boję się że około południa to znów sie pojawi. Wczoraj częste leżenie na łóżku eliminowało ból tylko w czasie leżenia na łóżku, po wstaniu ból natychmiast powracał. To nie jest normalne 6 tygodni po operacji. Tym bardziej żeby to było tak dokuczliwe jak w szpitalu bezpośrednio po zabiegu.

Masz racje, nie jest to normalne, by bol utrzymywal się tak długo. Mogę zapytać gdzie bylas operowana? i czy duza korekcje udało Ci się usiagnac?


Góra Góra
  Zobacz profil

31 lip 2015, o 09:01

Offline
domownik
Dołączył(a): 14 lut 2014, o 14:06
Posty: 44

hej nie chca do ciebie dotrzec moje wiadomosci napisz na maila ewelina.gorczynska@onet.pl


Góra Góra
  Zobacz profil

31 lip 2015, o 09:11

Offline
domownik
Dołączył(a): 14 lut 2014, o 14:06
Posty: 44

powiem wam ze ja jestem 3 miesiace po operacij ból dokucza bardzo biore leki tramal nie pomaga mam noce nie przespane i co za tym idzie wieczorem po całym dniu z synkiem tam gdzie byłam operowana czyli na lewej stronie koło rany mi bardzo puchna plecy


Góra Góra
  Zobacz profil

25 sie 2015, o 10:01

Offline
świeżak
Dołączył(a): 30 cze 2015, o 16:57
Posty: 7

Ale słuchaj Ewcja jeśli piszesz że te plecy ci puchną to wg mnie już nie ma żartów. Powinni cie zabrać do szpitala już teraz w trybie pilnym nawet i sprawdzić co się tam dzieje. Może tam jest jakiś stan zapalny ? Może w czasie tej operacji coś poszło nie tak albo nietolerancja organizmu na implant, ale to już oni powinni sie wypowiedzieć. Ja bym alarmowała gdybym musiała po 3 miesiącach aż tramal łykać i to regularnie. Nie czekałabym bo bym zwariowała po takim długim czasie. Jak ty to znosisz ? Nie czekaj. Alarmuj.
Jeśli chodzi o mnie to nie boli mnie już raczej, czasami poczuje takie jakby ukłucie w tym kręgosłupie, nie wiem co to oznacza, jakoś względnie funkcjonuję chociaż bez entuzjazmu podchodzę. Stan sprzed operacji to to nie jest. Wszystko odczuwam całkiem inaczej. Denerwuje mnie to że po operacji jestem nie dość że sztywna jakbym kij połknęła to jeszcze jakby delikatnie bardziej przygarbiona i nie moge sie wyprostować! Nie moge ściągnąć łopatek bo ten implant w momencie gdy mięśnie pleców poruszają się nie współgra z nimi, blokuje ich ruch, koliduje. Czy ktoś takie coś ma ? Często idę ulicą i sie zastanawiam czy kiedy sie poruszam to zaliczam się jeszcze do normy czy już widać
Dziwnie się czuje w czasie chodzenia, przy każdym kroku czuję niemiłe ciągnięcie, to ciało obce tam mi "gra" i jakby żyje swym własnym życiem. Czy ktoś takie coś ma ?
Wystarczy że nie zauważę jakiegoś stopnia i mocniej postawie nogę to już ten implant jakby "podskakuje", przechodzi taki jakby "prąd" aż do głowy i tracę stabilność mojego ciała, orientację, grunt i czuję się jakoś tak niebezpiecznie. Dlatego o np. pobiegnięciu nie ma mowy, bo jak nawet przy chodzeniu nie czuje sie w pełni normalnie.
Czy to uczucie obecności tego instrumentarium już takie pozostaje ? Jeszcze inna rzecz jest taka. Kiedyś jak mi się zastawały mięśnie pleców przy dłuższym siedzeniu to mogłam poruszać tym kręgosłupem, powyginać sie i pobudzić to krążenie. Teraz te mięśnie, to krążenie w plecach jest cały czas zastałe. Denerwuje mnie że nie mogę sie powyginać, żeby mi te kręgi trochę pochrupały i sie nastawiły spowrotem na swoje miejscie jak to dawniej miałam w zwyczaju. Teraz to wszystko jest tam takie jakby martwe.


Góra Góra
  Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników



Podobne tematy


Szukaj:
Skocz do: